wtorek, 21 lutego 2017

Plany na remont.

Szukam inspiracji na remont i ten bardzo mi się spodobał.

Niestety jest więcej przeciw niż za więc pomysł nie zostanie zrealizowany ale może kiedyś :)
A główny powód dla którego ten plan nie zostanie wykonany to okno. Nie ma szans aby upilnować dzieciaki w ich własnym pokoju aby nie otwierały okna. Niestety to drugie pięto. Ale pomysł uważamy za fajny jak się mieszka na parterze :)



A tutaj zamiast drzwi w przedpokoju można zastosować zasłonę.
Propozycja pierwsza aby zasłonić tą część w przedpokoju która ma być wykorzystywana przez Grzesia.

 
Dobra, idę nadal pracować :) Jeśli chodzi o dzieci to u nas nadal cisza. Kompletnie nic się nie dzieje.
Czekam na wiosnę.

piątek, 10 lutego 2017

Pozdrowienia od Mike'a

Bardzo fajny film o chłopcu (Mike) który po trzech miesiącach leczenia miał wyjść do domu. Jego mama niestety nie pojawia się, żeby do odebrać. Zaniepokojone pielęgniarki zawiadamiają opiekę społeczną. W związku z problemem alkoholowym mamy oraz brakiem odpowiedniej opieki chłopiec ma zostać oddany do rodziny zastępczej, domu dziecka lub innej tego typu instytucji. Film pokazuje wielką miłość chłopca do Mamy. On może nauczyć się gotować, będzie sprzątał i robił wszystko aby tylko móc zostać z mamą.

W szpitalu poznaje drugiego chłopca. Vincent, nie może pogodzić się ze swoim wypadkiem. Nie chce rozmawiać ani z rodzicami, ani z lekarzami, ani z kolegami. Spotkanie chłopców zmieni losy ich obu i będzie początkiem wielu przygód...


Po kliknięciu w link powinno przenieść Was na stronę internetowa CDA gdzie można obejrzeć film.

Ps. Film do płaczu :) Powinni obejrzeć go wszyscy rodzice, którzy myślą, że "dzieciak szybko się przyzwyczai". Jak bardzo dzieci przeżywają to rozstanie i jak nie potrafią się z tym pogodzić. One naprawdę nie potrzebują wiele.

czwartek, 2 lutego 2017

List do Mamy Biologicznej - napisany we wrześniu :)

Kochana Mamo Biologiczna.
Za kilka dni zawita do nas Twój największy skarb. Nie wiem, co teraz czujesz i jak wiele kosztuje Cię rozstanie z Twoim dzieckiem. Wiem, że będzie Ci bardzo ciężko zaakceptować sytuację w jakiej się obecnie znalazłaś. Chcę Cię zapewnić, że postaramy się ze wszystkich sił zapewnić Twojemu dziecięciu jak najlepszą opiekę. Uwierz proszę, że pragniemy tylko pomóc Twojemu dziecku i dać Ci czas na zmianę. Wierzę w ludzi. Wierzę, że każdy może się zmienić i naprawić swoje błędy, jeśli tylko obudzi się tego dnia.  Nigdy nie jest za późno. Jeśli jednak uznasz, że lepiej będzie Twojemu dziecku w innej rodzinie to pomóż mu w Tym. Jemu też jest ciężko.
Napiszę Ci troszeczkę o nas abyś była spokojniejsza o swoje dziecko. Mam na imię Anna. Jestem zwykłą przeciętną osobą która bardzo lubi dzieci a dzieciaki lubią mnie. Lubię wymyślać różne zabawy. Każdą czynność domową zmieniam w zabawę. Wycieranie kurzy to w zabawie czyszczenie lodowiska po którym później można kręcić piruety paluszkami. Układanie ubrań to zabawa w sklep. Pani ekspedientka pokazuje ciuszki po czym musi je poskładać bo klient wcale nie chciał ich kupić. Sprzątanie zabawek to prawdziwe loty na różne planety. Zawsze podróże odbywają się magicznym statkiem zwanym „RĘKA”. Innym razem jest to konkurs z nagrodami który zwie się „Kto pierwszy”.
Uwielbiam piec torty, poniżej zdjęcie kilku z nich. Twoje dziecko może mieć każdą postać z bajki oraz urządzone super urodziny.


       
Nie piekę tortów zarobkowo, piekę tylko dla najbliższych. Nie wykorzystaną masą cukrową (lukrem plastycznym) bawimy się jeszcze dwa tygodnie po urodzinach, później, w niewyjaśnionych warunkach ginie w buziach dzieciaków J
Z wykształcenia jestem kucharką i handlowcem. Potrafię wszystko ugotować, a później najlepiej zareklamować i „sprzedać” przez co nie ma u nas niejadków. Gotujemy pysznie i zdrowo (Tylko mój mąż czasami przechwyci jakąś golonkę w kapuście J) Mój mąż ma na imię Grześ. Jego pasją są samoloty. Dzięki temu hobby często spędzamy czas na świeżym powietrzu oraz jeździmy w ciekawe miejsca aby mieć fajne filmy i zdjęcia.





  
Mojego męża cechuje ogromna cierpliwość. Potrafi wszystko wytłumaczyć kilka razy. Nauczył się tego w pracy , jest z zawodu informatykiem. Tam musi tłumaczyć kilka razy to samo swoim klientom. Jest też doskonałym usypiaczem naszego dziecka i najlepszym opowiadaczem bajek. 
Mamy mieszkanko w którym jest dużo śmiechu, zabawy i miłości. W naszym domu nie jest super  posprzątane, prawie w każdym miejscu są zabawki i każdy ma prawo pobałaganić. Ja dbam o dom i czyste ubranie. Bardzo lubię to robić, bo we wszystkim co robię potrafię znaleźć coś, co sprawia mi przyjemność.
Mam nadzieję, że trochę uspokoiłaś się wiedząc, że zadbamy o Twoje dziecko. Nie znam powodów dla których Twoje dziecko zostało Ci odebrane lub sama zdecydowałaś się je oddać. Nie chcemy ani nigdy nie będziemy Cię osądzać. Mam nadzieję, że pomożesz również swojemu dzieciątku przez to przejść nie strasząc go nami.

Wiem, że na zawsze pozostaniesz w pamięci Swojego dziecka. Mamę ma się tylko jedną. 

czwartek, 26 stycznia 2017

Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...


Piosenka z repertuaru Marka Grechuty w wykonaniu małych aktorów w filmie "Planeta Singli". Bardzo mi się podoba :)
Film też był bardzo fajny. Jeszcze nigdy tyle nie płakałam na komedii :)

wtorek, 10 stycznia 2017

Czekamy...

Szukałam Bajki o czekaniu ale kompletnie nic nie znalazłam.

Czekamy....
Całe życie na kogoś lub na coś czekamy a jednak nikt nie wymyślił bajki o czekaniu.

Teraz czekamy na telefon. Później będziemy czekali na dzieci. Jak będą dzieci będziemy czekali na wakacje, później na Mikołaja, na Święta i na Nowy Rok. Czekamy na wiosnę, na lato, na jesień, zimę i tak w kółko. Teraz często się słyszy "Byle do wiosny...". Wszyscy czekają na cieplejsze dni. My też czekamy bo mrozy do nas zawitały i nocą bywało zimno (nawet -25 stopni)

Filip czeka już na urodziny :) On jako jedyny dobrze się bawi, ale z powodu smogu nie możemy wychodzić na sanki. Czekamy więc na wiatr...



Czasami zastanawiam się, czy to nie jest błąd i czy nie jesteśmy samolubni w związku z tym, że czekamy aż jakieś dziecko zostanie odebrane mamie. Później widzę na jednym z portali społecznościowych wpis mamy, która porzuciła swoje dziecko i myślę sobie, że przecież nie ja robię mu krzywdę. Więc czekamy nadal...

środa, 4 stycznia 2017

Najważniejszy prezent - Gabriela Balcarek

To był czas ogromnego zamieszania w niebie. Aniołki szykowały się do drogi na ziemię aby tam myszkować po parapetach dziecinnych pokoików w poszukiwaniu listów do Świętego Mikołaja. Roboty było co niemiara. Trzeba przecież wyprostować skrzydełka, wyprać białe szaliczki i czapeczki, wypastować złote buciki…
Po tych przygotowaniach aniołki stawały w kolejce i każdy wywoływany po imieniu podchodził do Mikołaja. A ten przydzielał mu dany rejon na świecie, gdzie aniołek miał szukać listów od dzieci. Wśród wielu aniołków były też dwa całkiem małe, które po raz pierwszy miały lecieć z taką ważną misją na ziemię. Był to Lolek i Felek.
– Lolek!!!  – zagrzmiał gromkim głos Mikołaj.
– Jestem. – Lolek aż podskoczył z wrażenia.
– I Felek. – zawołał Mikołaj – Z racji tego, że to Wasza pierwsza misja polecicie razem, żeby się wspierać.- Tak jest Mikołaju. – odpowiedziały chórem aniołki.
– Wasz teren to…. – Mikołaj zajrzał do mapy – Polska.
– Tak jest. – aniołki zasalutowały.
– To ruszajcie kochani a uważajcie na ziemi na siebie – Mikołaj otworzył drzwi. Aniołki naciągnęły mocniej czapki, poprawiły szaliczki i ruszyły w sam środek śnieżnego puchu lecącego z nieba. Droga nie zajęła im dużo czasu, gdyż aniołki latają bardzo szybko a dzięki wiejącym wiatrom, które znają cały świat zawsze trafiają na wyznaczone miejsce. Tak też było i z naszymi smykami. Bez problemu trafiły do wyznaczonego kraju i rozpoczęły poszukiwania listów od dzieci. Wskakiwały na parapety i zaglądały przez szyby do dziecięcych pokoików. Jeżeli na parapecie leżał liścik, w sobie tylko znany sposób wyciągały go i chowały do specjalnej złotej teczki, którą potem miały przekazać Mikołajowi. Dzieci prosiły w listach o lalki,  misie, autka, książeczki, gry… Aniołki czytały, uśmiechały się i kiwały głowami zadowolone. Dzieci zostawiały często obok listów poczęstunek dla aniołków, więc nasi skrzydlaci bohaterowie byli objedzeni jak bąki. Kiedy wydawało się,  że odwiedziły już wszystkie domy przysiedli na gałęzi drzewa, żeby poprawić sobie srebrne sznurówki w złotych bucikach.
– Felek popatrz – Lolek wskazał palcem na coś, co stało pomiędzy drzewami – to chyba dom w którym mieszka jakieś dziecko. Felek przyjrzał się budynkowi, który wskazał mu przyjaciel.
– Eee, coś ty. Domy w których mieszkają dzieci są kolorowe i radosne a ten jest szary, ponury i smutny.
– A ja ci mówię, że  mieszka tam dziecko – Lolek nie dawał za wygraną – przecież w ogrodzie stoi huśtawka i jest piaskownica. Popatrz sam. Dorośli nie potrzebują takich rzeczy.
Felek zeskoczył z gałązki i podfrunął bliżej. Okazało się że Lolek miał rację. W ogrodzi stały dziecięce zabawki. Felek popatrzył w okna domu. W jednym z nich stał bardzo, bardzo smutny chłopczyk i patrzył przed siebie.
-Hmmm – mruknął Felek – Dziwne. Musimy to sprawdzić. Poczekał aż chłopiec odejdzie od okna i wskoczył lekko na parapet. Jakież było jego zdziwienie, kiedy na parapecie ujrzał list. Szybko go wyciągnął. Spojrzeli z Lolkiem na rysunek i oniemieli.
– Musimy jak najszybciej dostarczyć ten list Mikołajowi – powiedział Lolek. I już śmigał białymi skrzydełkami w kierunku nieba. Kiedy dolecieli na miejsce natychmiast podążyli do pokoju Mikołaja.
– No i jak tam kochani? – uśmiechnął się Mikołaj – misja zakończona?
– O tak – aniołki potwierdziły z zapałem – ale mamy coś dziwnego.
– Co takiego? – zainteresował się Mikołaj.
– To list, który znaleźliśmy w smutnym domu – odpowiedziały aniołki podając listy Mikołajowi. Ten przyjrzał się rysunkowi, podrapał się w białą brodę i pokiwał ze zrozumieniem głową.
– Poważna sprawa chłopcy. Ale spisaliście się na medal. Ten list będzie załatwiony z pierwszej kolejności.
– Ale o co w tym liście chodzi Mikołaju? Tam jest narysowana mama i tata a przecież dzieci mają rodziców. Mikołaj popatrzył smutno na swoich dzielnych posłańców.
– Wiecie… czasami bywa tak, że rodzicom rodzą się nie ich dzieci. Oddają je wiec do specjalnych domów, aby tam mogły poczekać na swoją prawdziwą mamę i prawdziwego tatę. Wy trafiliście do takiego domu i tam dziecko zostawiło ten list, w którym napisało że chciałoby się spotkać ze swoimi prawdziwymi rodzicami.
Aniołki otworzyły buzie ze zdziwienia.
– I co teraz będzie? – zafrasował się Felek.
– Jak znajdziemy jego rodziców? – Lolek czuł że zaraz się rozpłacze, więc powachlował się skrzydełkami.
– Nie martwcie się. Wiem do kogo należy zadzwonić. – Mikołaj uśmiechnął się do aniołków sięgając jednocześnie po słuchawkę telefonu.
A tymczasem na ziemi…. W pięknym, dużym i kolorowym domu mieszkało dwoje dorosłych ludzi, pan Piotr i pani Maria. Ich dom był piękny ale oni sami byli smutni. Stroili choinkę i ocierali łzy, piekli ciasteczka i spoglądali na siebie smutno.
– Kochanie… to kolejne święta bez naszego dziecka – pani Maria zasmucona popatrzyła na męża.
– Nie martw się – pan Piotr przytulił ją do siebie głaskając jej jasne włosy – Znajdziemy nasze dziecko, tylko musimy trochę poczekać. Wiesz…
Nie dokończył, bo w pokoju zadzwonił telefon. Pani Maria podniosła słuchawkę.
– Tak słucham. – powiedziała smutno.
Głos w słuchawce zaczął coś tłumaczyć, a pani Maria robiła coraz większe oczy.
– Tak rozumiem. Już, już zapisuję. – pomachała ręką do zdziwionego pana Piotra, który szybko podał jej notes i długopis. Pani Maria zapisała coś i zmienionym radosnym głosem powiedziała do kogoś w telefonie – Oczywiście, natychmiast tam jedziemy. Kiedy odłożyła słuchawkę śmiała jej się buzia i oczy.
– Co się stało?- zapytał pan Piotr.
– Dzwoniła pani Mirka z ośrodka, który pomaga nam znaleźć nasze dziecko. I powiedział,a że ktoś bardzo ważny, ale ona nie może powiedzieć kto, dał jej adres pod którym czeka na nasz synek!
Pan Piotr już stał w korytarzu i zakładał płaszcz.
– Śpieszmy się – zawołał – może uda nam się jeszcze zrobić z naszym synkiem pierogi?
Kiedy zajechali pod szary dom, byli bardzo zdenerwowani. Zapukali do ciężkich drzwi, które po chwili otworzyła uśmiechnięta pani.
– Czy to państwo macie ten adres od pani Mirki?
– Tak – odpowiedzieli razem, trzymając się za dłonie.
– Hohohoho – zawołała miła pani – To było ważne zlecenie!
I poprowadziła ich długim korytarzem do pokoju o niebieskich ścianach. Siedział w nim przy stoliku chłopiec o czarnych jak węgielki oczach. Kiedy weszli do środka spojrzał na nich. I wtedy oni i on już wiedzieli, że chociaż nigdy wcześniej się nie widzieli, to znają się od zawsze, bo oni są jego rodzicami a on ich synkiem. Chłopiec podbiegł i przytulił się mocno do kolan mamy i taty.
– Wiedziałem, że mnie kiedyś znajdziecie! Mikołaj zawsze daje prezenty- powiedział całując mamę Marię w policzek.
– Tak synku on zawsze przynosi prezenty – tata Piotr przytulił synka do siebie – A teraz zakładaj buciki. Musimy spieszyć się do domu lepić pierogi na kolację wigilijną.

czwartek, 22 grudnia 2016

OFICJALNIE :)

Są oficjalne wyniki. Oficjalnie przeszliśmy i możemy być rodzicami zastępczymi.


Kochane dzieciaki, które w przyszłości do nas traficie. Postaramy się ze wszystkich sił dać Wam nowy ciepły dom. Postaramy się odmienić Wasze życie. Nigdy nie zastąpimy Wam Waszych rodziców ale możemy wnieść wiele koloru do Waszego szarego życia. Będzie dobrze. Wierzę w to.
Nowy 2017 rok będzie lepszym rokiem.