piątek, 21 lipca 2017

Dzień trzeci - wycieczka do Katowic.

Dziś połączyliśmy wypoczynek z pracą. W godzinach porannych wyruszyliśmy w podróż która rozpoczęła się na dworcu kolejowym w Zabrzu.
 Jazda pociągiem nie trwała długo.
 Po 20 minutach dotarliśmy do Katowic.
 Rozpoczęliśmy zwiedzanie od mojego ulubionego parku w którym płynie rzeka i słychać szum wodospadu. Dzieciaki moczyły nogi. Woda była zimna :)
 Odpoczywały pod Gliwickimi palmami a atmosfera była jak na zagranicznych wakacjach.
 Nieopodal była fontanna - taka mała ale wystarczyła aby Filip był cały mokry.

 Kolejny zabytek to pomnik harcerzy września.
 Nie mogło też zabraknąć Katowickiego spodka.
Teatr Wyspiańskiego, pięknie pachnące kwiaty i kolejna fontanna to kolejne miejsca w których dziś byliśmy.



A później autobusem pojechaliśmy do mnie do biura.


W związku z pogodą(33°c) była znowu bitwa na balony.
Trochę popracowalismy.
A później już samochodem z Grzesiem wróciliśmy do domu.
Filip zregenerował siły aby po obiedzie ruszyć do dalszej zabawy.
Dzień zakończyliśmy na placu zabaw oraz po powrocie do domu zabawą na trzepaku.

Zasnęłam w trakcie pisania bloga więc pora napisać dobranoc :*

środa, 19 lipca 2017

Dzień drugi - wakacje Zabrze

Dziś środa więc pora na kino. Rano obejrzeliśmy film w telewizji pt. "Ramona i Beezus" a po południu wybraliśmy się na seans filmowy do kina i obejrzeliśmy film "Auta 3"
Oba filmy były bardzo fajne.
Później obiad i pojechaliśmy ochłodzić się na fontannę. Fotorelacja poniżej. O 20:00 termometr wskazywał 30°c.









Dzień zakończyliśmy misją ratunkową. Ratowaliśmy świerszcza, który wpadł do łazienki. Misja zakończyła się sukcesem.


Ciekawe co przyniesie nam jutro.
Dobranoc ♡♡♡

wtorek, 18 lipca 2017

Wakacje czas zacząć ;)

Przyjechała do nas na wakacje Martysia i dopiero dziś czujemy ten pierwszy dzień wakacji. Filip do tej pory chorował, nawet załapał się na antybiotyk i miał  39,7 stopni gorączki. Zapalenie gardła. Ale już mu przeszło.
A pierwszy dzień pobytu Martysi wyglądał tak :)
Zaczęliśmy od ćwiczeń porannych:


Byliśmy też na placu zabaw i na drugim śniadaniu w biedronce. 


W Biedronce kupiliśmy zestaw do walki na balony i szybko postanowiliśmy wrócić do domu. Ach... cóż to była za walka.


Walkę wygrała Martynka :)
Później był obiad. A po obiedzie pojechaliśmy do Parku C12 w Zabrzu.









I na tym ten dzień powinien się zakończyć.
Ale wybraliśmy się jeszcze na plac zabaw. Niestety zdjęć nie mamy ale obawiam się, że dziś Filip został skreślony z listy grzecznych dzieci u Świętego Mikołaja.
Jutro kino a później wybieramy się na miasto na spacer. Mam nadzieję, że dzień będzie tak samo słoneczny jak dziś.  Dobrej nocy ;)
Ps. Stasiu jest i ma się świetnie ale zabroniono nam umieszczać jego zdjecia. Wcześniej nie wiedzieliśmy. Był z nami prawie cały czas, bo na plac zabaw wieczorem wybraliśmy się sami. Do jutra :*

czwartek, 22 czerwca 2017

Jeśli bocian nie przyleci" Agnieszka Frączek


" Kiedyś, kiedyś...chyba w maju?
na ulicy...? lub w tramwaju...
moją mamę spotkał tata.
Los obojgu figla spłatał
bo choć inne mieli plany,
czuli, że są...zakochani!
"Nie do wiary", myślał tata,
"Ja i miłość?!" Koniec świata!".
"Och, och, och..." szeptała mama,
chyba kocham tego pana...".
Tak zaczęło się to wszystko.
Wkrótce było weselisko,
pokój z kuchnią (na początku),
sto uśmiechów w każdym kątku,
w dzień tysiące chwil uroczych,
gwiazdy spadające w nocy
(potem piasek w oczach z rana)
i...czekanie na bociana.
Ale bocian - sami wiecie -
woli włóczyć się po świecie,
szukać żon na całym globie,
zamiast dzieci dźwigać w dziobie.
Zresztą może ja się mylę?
Wszędzie jest niemowląt tyle...
Może to nie boćka wina?
Może inna jest przyczyna...?
Tak czy owak, mama z tatą,
choć od lat czekali na to,
choć szukali w krąg pomocy,
choć robili, co w ich mocy,
żeby zostać rodzicami,
ciągle byli sami. Sami!
Innym mamom, w wielkich brzuszkach,
słodko biły już serduszka
synków małych jak landrynki
i córeczek jak malinki.
A u mojej mamy - cisza...
Tylko tata czasem słyszał,
jak po domu nocą drepce
i cichutko (do mnie...?) szepcze:
- tak bym cię przytulić chciała,
okruszynko moja mała...
Wreszcie tata rzekł: - kochanie...
Jest też inne rozwiązanie.
Nie mogliśmy sprawić sami,
by maluszek był tu z nami,
ale go kochamy przecież!
Może on jest już na świecie?
Tak jak w bajkach - hen, daleko,
za górami i za rzeką...?
Trzeba tylko go odnaleźć.
Nie wahali się więc wcale!
Spakowali ciepłe ciuszki,
stertę pieluch, trzy poduszki,
odrzutowy samolocik
(prezent od szalonej cioci),
lalkę, mleko, bukiet bratków,
kaftaników sto (od dziadków),
kocyk w kratkę, kocyk z kotkiem,
tuzin smoczków i grzechotkę,
boćka z pluszu, czapkę w kwiatki,
niespodziankę od sąsiadki,
szampon, mydła, tran, mazidła
i...pognali jak na skrzydłach!
Przyjechali w samą porę,
bo różowy, smieszny stworek
(cztery kilo i pięć deka)
już się nie mógł ich doczekać.
Kiedy mnie przywieźli z dala,
tata mało nie oszalał,
dziadek po chusteczki latał
i tłumaczył, że ma katar,
wujek szeptał: "Moja klucho!",
babcia całowała w ucho,
piesek mi przynosił piłkę,
a mamusia, przez pomyłkę,
kaszką częstowała gości
i wciąż śmiała się z radości.
A co dalej?
Dalej było już zwyczajnie
- raz ciekawie, raz banalnie -
przytulanki i swawole,
rower, wrotki i przedszkole,
bajki, rosół, śnieg i narty,
bałwankowy nochal z marchwi,
czasem mina nadąsana,
bo znów stłukły się kolana,
czasem żarty i chichotki,
figle z tatą, z mamą plotki...
Nic w tym nie ma niezwykłego!
Może tylko prócz jednego -
kiedy widzę gdzieś bociany,
to przytulam się do mamy...
I z uśmiechem myślę o tym,
że choć przez bocianie psoty
nigdy mnie nie miała w brzuszku,
wciąż nosiła mnie w serduszku"

wtorek, 20 czerwca 2017

Trochę nas tu nie było. To wszystko dlatego, że ostatnio to u nas same imprezy. Najpierw były 24.05 urodziny mojego Taty, 26.05 Dzień Mamy, 30.05 Dzień Rodzicielstwa Zastępczego, 3.06 wesele Karoliny i Łukasza, 7.06 na świat przyszedł Dominik a 10.06 Arturek miał swoje 4 urodziny, 13.06 to urodziny cioci Beatki. 
Dlatego kochani składam wszystkim solenizantom moc najserdeczniejszych życzeń.
ZDROWIA, SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI ♡♡♡

poniedziałek, 22 maja 2017

Zbigniew Wodecki.


Dziś odszedł od nas jeden z najbardziej utalentowanych muzyków w naszym kraju.
Lubię bardzo jego piosenki. Uważam, że ta muzyka wzbogaca i nie oglupia. Mam nadzieję, że nasze dzieciaki będą słuchały polskiej dobrej muzyki czyli Zbigniewa Wodeckiego, Marka Grechuty czy Grzegorza Turnau'a i innych.

piątek, 19 maja 2017

BEZPIECZNY FOTELIK

Wczoraj wzięliśmy całą rodziną udział w pikniku zorganizowanym przez przedszkole nr 28 w Zabrzu "Bezpieczny Fotelik". Przewożenie dzieci w samochodzie wymaga szczególnego zabezpieczenia przed skutkami ewentualnej kolizji, gwałtownego czy też awaryjnego hamowania lub wypadku. Aby dzieci były bezpieczne wprowadzono obowiązek przewożenia dzieci w specjalnych fotelikach.
Aby dzieci były bezpieczne pamiętaj aby zawsze:
- używać fotelika do 150cm wzrostu dziecka
- zapinać pasy bezpieczeństwa nawet na krótkich odcinkach!!!!
- zawsze kasować luzy po zapięciu pasów.
Dodatkowo dzieci nie powinny:
- podróżować na przednim fotelu tyłem do kierunku jazdy w pojeździe wyposażonym w poduszkę powietrzną dla pasażera (która jest aktywna podczas przewożenia)
A poniżej kilka zdjęć z tej imprezy :)