wtorek, 13 grudnia 2016

Niby nic, a jednak...

Niby nic nie wiemy, a jednak wiemy. Pani Psycholog powiedziała nam w sekrecie, że u Niej zaliczyliśmy. Reszta jakoś pójdzie bo najbardziej to bałam się tych testów psychologicznych. Nadal oczywiście czekamy na kwalifikacje oficjalne :) A Święta zbliżają się wielkimi krokami. 

Ubraliśmy już choinki. W tym roku zabrakło nam łańcuchów ;) 
No może nie wszystkim :) Filipkowi nie zabrakło :) Ta pięknie ubrana samodzielnie przez niego choineczka świeci już u niego w pokoiku. 



A poniżej choineczka na mieście. Jedna z wielu (mi się bardzo podoba) i słodki buziak od Filipa. 




Czekamy zatem dalej...

środa, 7 grudnia 2016

To już koniec?

W dniu wczorajszym w Mikołajki szkolenie dobiegło końca. I co dalej?
Czekamy teraz na kwalifikacje, później przygotujemy dwa pokoiki dla naszych dzieciaków i tak naprawdę będzie to nasz początek. Początek drogi którą wspólnie postanowiliśmy kroczyć aby pomagać.
Według mnie, każdy kto się urodził ma do spełnienia w tym świecie jakąś rolę. Każdego droga jest już dawno zapisana. Każdy ma wybór i każdy ma prawo zbłądzić. Najważniejsze to trafić na tą drogę ponownie. Ta droga nie jest łatwa, czasami próbujemy iść na skróty ale okazuje się, że zabłądziliśmy, a czasami się nam udaje.
Na spotkanie przygotowałam taki tort (pomysł własny, wykonanie własne)

Tytuł szkolenia brzmiał UWIERZ W SIEBIE stąd jest to główny napis na torcie. Tort był przesłaniem dla moich Przyjaciół ze szkolenia. Myślisz, że przyjaciel to zbyt wielkie słowo aby tak nazwać nowo poznanych obcych ludzi? A jednak tak jest. Zbliżyliśmy się jak w szkole mimo iż szkolenie trwało 3 miesiące. Ale to nie jest koniec naszej znajomości, to też dopiero początek.

Mam wrażenie, że dzięki temu szkoleniu dojrzałam. Tam nikt nikogo nie oceniał. Można było czuć się swobodnie. Idąc tam czułam się jak w innym świecie. Brak komórki, moje problemy okazały się błahe w stosunku do problemów dzieciaków. Okazuje się, że ja mimo iż jestem dorosła nie zdawałam sobie sprawy z problemów dzieciaków, które widuję co dzień na podwórku. Potrafię teraz sobie wytłumaczyć pewne zachowania, które według społeczeństwa nie są akceptowane. Wiem, że każde zachowanie ma jakieś dno tylko trzeba tam dotrzeć a to wcale nie jest łatwe.  

A co będzie dalej? Idą święta, czas w którym nikt nie ma czasu. Trzeba kupić prezenty, ubrać choinkę, przygotować wigilię... Czy spędzimy święta w powiększonym gronie? Czy może tak się zdarzyć, że będzie nas więcej? Czy się tego boimy a może nie możemy się doczekać dnia w którym się spotkamy? Jedno jest pewne, zwalniamy by za chwilę ruszyć ze wzmożoną mocą bo wiem, że będzie taka konieczność. Trzymajcie za nas kciuki :)


Ps. Buziaki dla moich czytelników :) Szczególne dla mojej Mamusi i Martynki <3

wtorek, 29 listopada 2016

BLOKADY KOMUNIKACJI INTERPERSONALNEJ - po co to wszystko?


1.       Nakazywanie, komenderowanie, polecanie.

    Tego typu wypowiedzi informują wychowanka, że jego uczucia, potrzeby i problemy nie są ważne i że musi się zastosować do odczuć lub potrzeb nauczyciela (wychowawcy).

PRZYKŁAD: “Nie obchodzi mnie, ze chce ci się pić; siedź spokojnie, dopóki nie pozwolę ci wyjść”.

    Mówią mu też, że on sam jest nie do przyjęcia.

PRZYKŁAD: “Przestań płakać nie jesteś już małym chłopcem”.

    Wywołują również lęk przed władzą nauczyciela. Wychowankowie słyszą groźbę, że zostaną ukarani przez kogoś większego i potężniejszego.

PRZYKŁAD: “Wynoś się stąd” (w domyśle: “albo...”)

    Takie wypowiedzi wywołują złość lub oburzenie wychowanka i mogą go skłonić do wyrażania wrogich uczuć: oporu, oddania ciosu, wypróbowania nauczyciela, napadu złego humoru.

2.       Ostrzeganie, groźba.

    Wypowiedzi te są podobne do wyżej omówionych ale uzupełnione konsekwencjami niepodporządkowania się.

PRZYKŁAD: “Przestań płakać albo naprawdę będziesz miał ku temu powód”.

    Pokazują również wychowankowi, że wychowawca nie szanuje jego potrzeb.

PRZYKŁAD: “Zostaniesz tu, dopóki  nie skończysz tego co masz zrobić”.

    Mogą wywoływać uczucie lęku i prowadzić do uległości.

PRZYKŁAD: “Jeżeli się nie poprawisz, wezwę rodziców”.

    Podobnie jak polecenia i nakazy, także ostrzeżenia i groźby wzbudzają uczucia wrogości. czasami właśnie prowokują do zrobienia tego przed czym ich ostrzegano, chociażby tylko po to by zobaczyć czy wychowawca spełni groźby.

3.       Moralizowanie, głoszenie kazań, “powinieneś, nie powinieneś”.

    Wypowiedzi te mają narzucić wychowankom siłę władzy zewnętrznej i zobowiązania. wychowankowie zwykle reagują na “powinieneś, nie powinieneś” oporem i jeszcze silniejszym obstawaniem przy swoim.
    Wypowiedzi moralizujące komunikują wychowankom, że wychowawca nie ufa ich osądowi i że muszą przyjąć to, co inni uznają za słuszne.

PRZYKŁAD: “Powinieneś zrobić to, co należy i powiedzieć o wszystkim rodzicom”


    Wywołują również poczucie winy, przekonując wychowanków, że są “źli”.

PRZYKŁAD: “Nie powinieneś robić rzeczy, które przynoszą wstyd tobie i twoim rodzicom”


    Dowodzą, że wychowawca nie wierzy, by wychowankowie byli zdolni wyrażać własne poglądy, wydawać własne osądy czy mieć własny system wartości.

PRZYKŁAD: “Musisz respektować to, co mówią starsi, jak dorośniesz będziesz mógł wyrażać swoje zdanie, teraz masz słuchać”.

4.       Doradzanie, sugerowanie, proponowanie rozwiązań.

    Wypowiedzi tego typu odbierane są przez wychowanków jako dowód, że wychowawcy nie wierzą w ich zdolność do samodzielnego rozwiązywania własnych problemów. Czasami sprawiają, iż wychowankowie uzależniają się od swoich wychowawców, przestają samodzielnie myśleć, w każdej stresowej sytuacji zwracają się po odpowiedź do “autorytetów”. Rada jest wyrazem postawy wyższości (“Wiem, co jest dla ciebie najlepsze”); jest to szczególnie irytujące dla młodych ludzi walczących o umocnienie swej niezależności.
    Wypowiedzi te często wywołują również w wychowankach poczucie, że są nie rozumiani (“Gdybyś faktycznie zrozumiał, co czuję - myślą wychowankowie - nie wysuwałbyś takich głupich propozycji”).

5.       Pouczanie, robienie wykładu, dostarczanie logicznych argumentów.

    Wychowankowie przeżywający problemy mogą reagować na pouczanie poczuciem niższości, podporządkowania i własnej “nieodpowiedzialności”.
    Logika i fakty często wzbudzają postawę obronną i niechęć, zakładają bowiem, że uczeń jest nielogicznym ignorantem.
    Wychowankowie, podobnie jak i dorośli, na ogół nie lubią, jak wykazuje się im, że się mylą. W rezultacie skłonni są bronić swego stanowiska “do upadłego”.
    Wykład, jeśli posługujemy się nim niewłaściwie, jest nie tylko nieskuteczną, ale także znienawidzoną metodą. Wychowankowie po prostu przestają słuchać. To oni właśnie znają więcej faktów i mają więcej odpowiednich informacji, dotyczących swych problemów, niż wychowawcy. Dlatego też rzeczowe argumenty wychowawcy są czasem interpretowane przez nich jako środek nacisku, który ma ich skłonić, by “zrobili to tak, jak on chce”.

6.       Osądzanie krytykowanie, dezaprobata, potępianie.

    Wypowiedzi te bardziej niż jakiekolwiek inne sprawiają, że wychowankowie czują się głupi, gorsi, nic nie warci, źli. Świat pojęciowy wychowanków kształtowany jest w dużym stopniu przez oceny i osądy ich rodziców i nauczycieli, a więc tych dorosłych, którzy odgrywają największą rolę w ich życiu. Negatywne oceny niszczą poczucie godności własnej wychowanka.
    Krytyka prowokuje kontr krytykę. Wychowawcy, którzy najczęściej posługują się negatywnymi ocenami, najgłośniej tez skarżą się na brak szacunku ze strony uczniów.
    Ocenianie wpływa również hamująco na wyrażanie uczuć.
    Wychowankowie reagują na takie wypowiedzi postawą obronną i gniewem, ponieważ odczuwają potrzebę ochrony własnej tożsamości.

PRZYKŁAD: “Nie udaje ci się osiągnąć to czego chcesz ponieważ jesteś potwornie leniwy”


    Taka wypowiedź może co najwyżej zirytować, a prawie nigdy nie rozbudzi ambicji w wychowanku.
    Tylko jedna rzecz jest gorsza od negatywnej oceny: częsta negatywna ocena. Powoduje, że wychowankowie zaczynają o sobie myśleć jako o ludziach bezwartościowych, nie zasługujących na nic dobrego i nie lubianych.

7.       Chwalenie, aprobowanie, wydawanie ocen pozytywnych.

    Pozytywna ocena, która nie przystaje do wyobrażenia o sobie, może wywołać gniew: “I tak wiem, że nie jestem w tym dobry”. Młodzi ludzie interpretują pozytywne wypowiedzi jako próbę manipulowania, subtelny sposób wpływania na nich, by robili to, co chce wychowawca: “Mówisz tak, bo chcesz, żebym więcej pracował”.
       Pochwała, jeżeli udziela się jej publicznie, jest często kłopotliwa dla wychowanka. Większość uczniów nie cierpi , gdy się ich podaje za wzór do naśladowania, tak samo jak gdy wymienia się ich jako antywzór.
    Częste chwalenie może też uzależnić, niszcząc tym samym zdrową samoocenę.

8.       Obrzucanie wyzwiskami, wyśmiewanie, ośmieszanie.

    Są to również formy negatywnej i krytycznej oceny i jako takie mają niszczący wpływ na wyobrażenie wychowanków o sobie.

PRZYKŁAD: “Tylko bałwan tak się zachowuje”.

“Tu nie ma miejsca dla klaunów, szukaj miejsca w cyrku”.

“Ha, ha, ha, myślałem, że lepiej to potrafisz zrobić. Nie popisałeś się”.

    Najczęstszą reakcją wychowanków na takie wypowiedzi jest opór, bunt, utrata zaufania w stosunku do wychowawcy. Ci ostatni przeżywają nieodmiennie rozczarowanie w swojej pracy.

9.       Interpretowanie, analizowanie, diagnozowanie.

    Wypowiedzi typu: “Wiem dlaczego” i “Potrafię cię przejrzeć na wylot” często niweczą wszelkie pragnienia wychowanka, by coś jeszcze powiedzieć. Skłaniają do powstrzymania się od przekazania wychowawcy jakiejś informacji, bo jest to zbyt ryzykowne.

10.    Uspokajanie, okazywanie współczucia, pocieszanie, podnoszenie na duchu.

    Pozornie wypowiedzi tego rodzaju wydają się pomocne. w rzeczywistości jednak jest inaczej. Zapewnianie wychowanka, że wszystko jest w porządku, gdy on odczuwa niepokój i zakłopotanie, może go porostu przekonać, że wychowawca nie rozumie jego problemów.
     Wychowawcy rozpraszają  wątpliwości i pocieszają, ponieważ sami czują się zakłopotani z powodu silnych emocji, które wychowankowie doświadczają (i dają im wyraz), gdy znajdują się w trudnej sytuacji.

PRZYKŁAD: “Nie martw się, wszystko się jakoś ułoży. Jutro na pewno poczujesz się lepiej”.
“Nie potrzebnie tak się tym przejmujesz. to naprawdę nie jest problem”.

    Wypowiedzi te są próbą nakłonienia wychowanka by zmienił swój sposób odczuwania. Sugerują również, że myli się czując to co czuje.
    Wszelkie formy zapewniania, że wszystko jest dobrze, dają do zrozumienia, że osoba znajdująca się w trudnej sytuacji przesadza, że nie rozumie, jak sprawy stoją naprawdę.
    Reakcja wrogości, a co najmniej uczucie braku zrozumienia i niechęć do dalszego kontaktu jest tym co zapewne pojawi się w takiej sytuacji.

11.    Wypytywanie, indagowanie, krzyżowy ogień pytań.

    Zadawanie pytań wówczas, gdy wychowankowie mają jakieś problemy, może oznaczać brak zaufania, podejrzenie lub wątpliwość.

PRZYKŁAD: “Ile czasu poświęciłeś na tą pracę? Tak mało! To nic dziwnego, ze rezultaty są takie jakie są”.
“Co robiłeś wczoraj? Dlaczego nie odpowiadasz? Przecież muszę coś o Tobie wiedzieć!”
“Czy spotykasz się z ....? Czy musisz się z nimi spotykać? Co oni ci dają”

    Pytania najczęściej prowadzą do tego, że pragnienie wychowawcy by dowiedzieć się czegoś więcej niweczy jego zdolność przyjścia z pomocą wychowankowi.
    Wypytywanie jest złą metodą, jeśli chodzi o ułatwienie otwarcia się i konstruktywną komunikację interpersonalną.

12.    Odwracanie uwagi, sarkazm, dowcipkowanie, zabawianie.

    Takie wypowiedzi informują wychowanka o tym, że wychowawca nie interesuje się nim, nie szanuje jego uczuć, a nawet być może go nie akceptuje.
    Reagowanie złośliwościami, sarkazmem i humorem może zranić uczucia, sprawić, że osoba, która chciała porozmawiać na temat jakiegoś problemu poczuje się odrzucona. Zbywanie, odwracanie uwagi od problemu może początkowo wydawać się korzystne. Uczucia ludzkie mają jednak skłonność pojawiać się znów, dopóki ktoś się nimi nie zajmie. Problemy odłożone nie zostają rozwiązane i wkrótce pojawią się znowu.



piątek, 18 listopada 2016

Historia może zakończyć się... jak tylko zechcesz.

Każdy ma wolną wolę, każdy ma wybór. Twoja historia nawet najgorsza nie musi skończyć się źle. Zaufaj innym, odpuść trochę i walcz o swoją przyszłość bo to Twoje życie i to od Ciebie zależy jak je przeżyjesz. Mam wielką nadzieję, że nam się uda.

Historia Zoe - cz. II


wtorek, 1 listopada 2016

Wszystkich Świętych...

W zwiazku z dzisiejszym świętem w dobie białych i czarnych marszy postanowiłam wspomnieć kogoś, kto zasługuje na to miano.
"Anioł w samym środku piekła.
Stanisława Leszczyńska jest osobą, o której kiedyś mawiano, że jest aniołem. Bo właśnie ona, ratowała życie tam, gdzie ono nie miało należytej wartości. Urodziła się ona dnia 8 maja 1896 w Łodzi, zmarła natomiast 11 marca 1974 roku również w Łodzi. Zasłynęła ona w polskiej historii, jako położna w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, absolwentka prywatnego łódzkiego progimnazjum Wacława Maciejewskiego.

Podczas okupacji niemieckiej, niektórzy członkowie z rodziny Leszczyńskich działali w strukturach Narodowych Sił Zbrojnych. Tak samo czynił i mąż Stanisławy, dzięki czemu cała rodzina została aresztowana w nocy z 19 na 20 lutego 1943 roku. Wszyscy domyślali się, że aresztowanie to było skutkiem denuncjacji. Stanisława wraz z córką zostały osadzone w łódzkim więzieniu kobiecym przy ul. Gdańskiej 13, natomiast ojciec z synami w więzieniu przy ul. S. Sterlinga 16. Kobiety zostały wywiezione do KL Auschwitz-Birkenau w połowie kwietnia tego roku. Natomiast mężczyzn wywieziono KL Gross-Rosen.

W KL Birkenau, Stanisława Leszczyńska pracowała jako położna posiadająca numer więzienny 41335. Funkcję tę pełniła aż do momentu wyswobodzenia obozu przez Armię Czerwoną, czyli do dnia 27 stycznia 1945 roku. Na tym stanowisku, sprzeciwiając się wyraźnym rozkazom władz obozowych, przyjęła około 3000 porodów.

Położna pracowała z modlitwą na ustach, zawsze przed odebraniem porodu, klękała i modliła się… może dlatego nie miała żadnego przypadku zakażenia i wszystkie groźne sytuacje kończyły się zawsze szczęśliwie?
Noworodki w większości były skazane na umieranie powolną śmiercią głodową, bo wychudzone matki nie miały mleka.

Ta silna, religijna kobieta, która wbrew wszystkiemu, walczyła o życie kobiet i dzieci, w swoim heroizmie okazała się być skromną, wrażliwą kobietą, która mimo powagi tego  co robiła, była pogodna, jej uśmiech i ciepłe słowa dodawały otuchy i siły do walki o przeżycie.

Warunki, panujące w obozie dalekie były od sterylności. Brakowało wody, brud, wszy, szczury, i sąsiedztwo ciężko chorych na czerwonkę, dur brzuszny i tyfus…  dzieci nie otrzymywały żadnych przydziałów żywnościowych ani nawet kropli mleka. Umierały powolną śmiercią głodową. Towarzyszyła im wielka miłość i bezsilność matek.

W obozie istniał rozkaz, aby noworodki wrzucać do kubłów z fekaliami lub bezpośrednio do pieca. Należało je likwidować szybko i sprawnie. Położna Stanisława Leszczyńska, powiedziała esesmanowi Mengele z wielką odwagą : „Nie, nigdy nie wolno zabijać dzieci”!
–  „Nigdy nie wykonam rozkazu uśmiercania dzieci; dla maleńkich niewiniątek nie będę Herodem”.
W Oświęcimiu śmierć codziennie zaglądała w oczy zarówno starszym, jak i tym, co dopiero zobaczyli ten świat. Mimo to matki śpiewały swoim maleństwom kołysanki. Z baraku nie można było wychodzić, nawet by wyprać pieluszki.
W raporcie czytamy;  “Wyprane pieluszki położnice suszyły na własnych plecach lub udach, rozwieszanie ich bowiem w widocznych miejscach było zabronione i mogło być karane śmiercią”.
Do maja 1943 roku wszystkie urodzone dzieci były topione przez dwie Niemki kapo, wyrzucane na pożarcie szczurom, jedna z nich do obozu trafiła za dzieciobójstwo."

Stanisława Leszczyńska, potrafiła zupełnie bezinteresownie pomagać ludziom, potrafiła sprzeciwić się innym, narażając własne życie.
W dzisiejszych czasach, brakuje takich jak ona.

piątek, 28 października 2016

Wiara...

Umarłam. Patrzę wraz z Jezusem na drogę którą szłam przez całe życie. Od początku ślady na drodze są podwójne wiec pytam:
- "Jezu co oznaczają te ślady?"
- "To są moje ślady obok Twoich, bo zawsze kroczyłaś razem ze mną, zawsze miałaś mnie w sercu"
Patrząc dalej zauważam, że jeden ze śladów ginie. Pamiętam te czasy. Byłam chora i prosiłam Boga o pomoc, a jego przy mnie nie było.
- "Jezu, jak mogłeś mnie wtedy opuścić. Potrzebowałam Cię wtedy tak bardzo. Było mi tak bardzo ciężko..."
- "Ależ ja Cię nie opuściłem, ja Cię wtedy niosłem na rękach aby dodać Ci sił..."

Kiedy jest Ci bardzo źle i myślisz, że Bóg o Tobie zapomniał, że wszystko co złe spotkało właśnie Ciebie. Kiedy wypowiesz te słowa: "Boże, gdzie jesteś? Dlaczego na to pozwalasz?" to przypomnij sobie te słowa powyżej. Może tylko dzięki niemu odzyskasz wiarę i nadzieję na lepsze jutro. On nikogo nie opuszcza w potrzebie a wiara czyni cuda...

środa, 19 października 2016

Przenosiciel ludzi ...

Spróbuj wczuć się w rolę dziecka, które nagle zostaje oderwane od jedynego świata jaki zna i przeniesione do całkiem obcych ludzi. Dlaczego my dziwimy się, że dziecko jest nieposłuszne, niewdzięczne. W końcu ma przecież lepiej. Dlaczego myślimy, że dziecko szybko zapomni o rodzinie w której było jej źle. Dlaczego wydaje nam się, że wkrótce przestanie tęsknić. Dlaczego myślimy, że dziecko jak będzie miało wszystko to nas pokocha. Dziecko nie zapomina, mimo iż czasem jest naprawdę małe to jego doświadczenia życiowe są o wiele większe niż nasze.

Zachęcam do obejrzenia filmu. Spróbuj wczuć się w rolę dziecka...